W każdym meczu jesteśmy w stanie walczyć o zwycięstwa (wywiad)

Mikołaj Zieleziński daje sobie kolejną szansę i ponownie tego ambitnego zawodnika zobaczymy na speedrowerowych torach. Zapraszamy na rozmowę z popularnym Nakleją.

REDAKCJA:
Mikołaj, w tym roku kończysz 21 lat, a speedrower w Twoim życiu jest nadal ważnym elementem. Wyobrażasz sobie dzisiaj życie bez speedrowera?
MIKOŁAJ ZIELEZIŃSKI:
Owszem, speedrower nieodłącznie jest w mojej głowie niezależnie od pory roku. Myślę, że bez samej jazdy „w lewo” byłbym w stanie sobie poradzić, ale po definitywnym odejściu od dyscypliny bałbym się pogorszenia relacji z osobami, które są mi najbliżej.

Ptaszki ćwierkają, że chcesz wziąć udział w szkoleniu sędziów. Nie boisz się tej roli? (wywiad przeprowadzono przed sympozjum dla sędziów – dopisek redakcja)
Tak, zdecydowałem się w tym roku dać sobie jeszcze jedną szansę. Wtedy ta przygoda była trochę na wariackich papierach i nie jestem z niej zadowolony. Czuję się gotowy do tej roli bardziej, niż poprzednim razem, ale na pewno są jakieś obawy. Mam jednak nadzieję, że zaskoczę wszystkich i będę dobrze radził sobie z gwizdkiem.

Omega Ostrów Wielkopolski awansowała do CS Superligi. Jak uważasz, na co będzie stać waszą drużynę?
W każdym meczu jesteśmy w stanie walczyć o zwycięstwa. Mamy wyrównaną i szeroką kadrę. Jeśli ominą nas kontuzje, to myślę, że możemy po cichu zrobić fajny wynik. Chciałbym w końcu być świadkiem dużego sukcesu, bowiem do tej pory jedynie słyszałem o takich z opowieści starszych kolegów. Najważniejsze jednak będzie, by podchodzić do każdego meczu jak do tego najważniejszego w sezonie, a o wynik jestem wtedy spokojny.

Wiele osób uważa, że to TSŻ Toruń, będzie pewnym kandydatem do złotego medalu. Zgadzasz się z tym?
Nie powiem nic odkrywczego jeśli powtórzę to, co mówili wielu, że drużyna z Torunia nie ma żadnego słabego, a nawet średniego punktu. Z mojego punktu widzenia kluczowe dla nich będzie podczas meczu „na styk” unikanie wykluczeń, z czego kojarzy mi się kilku ich zawodników. Nie ma jednak co ukrywać, że każda drużyna będzie się na nich nakręcała podwójnie, a rola faworyta nie zawsze pomaga. Patrząc jednak na sam papier to tak, są głównym faworytem do złota.

Po rocznej przerwie Omega ma ponownie wystartować w Młodej CS Superlidze. Można się domyślać, że to będą rozgrywki, w których będziesz chciał startować i walczyć o miejsce w składzie na pozycji młodzieżowca?
Na pewno brakowało mi w zeszłym roku tych rozgrywek, żebym mógł mieć trochę więcej startów. Mam nadzieję, że jeśli dostanę szansę, to dołożę kilka punktów na rywalach, ponieważ mamy mocną obsadą juniorską, więc szkoda psuć ich potencjału. Na pewno świetnym uczuciem byłoby stanąć na podium w tych rozgrywkach i mieć w nim swoją cegiełkę. Głównie chciałbym się skupić, żeby w końcu zająć się jazdą, a nie prawieniem swoich mądrości. To jest cel, który mam nadzieję w końcu uczynić.

Ze speedrowerem w Ostrowie jesteś związany od wielu lat. Po zmianach, które nastąpiły trzy lata temu, wiele się zmieniło. Jak Ty z perspektywy zawodnika to oceniasz?
Zmieniło się tak naprawdę wszystko. Zrobiły się na pewno lepsze warunki do jazdy i w mieście coraz więcej osób wie czym jest speedrower. Nasi działacze starają się, żebyśmy mieli wszystko, co jest nam potrzebne, a ich praca często jest niedoceniana. Dodam tylko, że mam też sentyment do tych „starych” czasów, wtedy się wszystko zaczęło. Był czas, że byłem wtedy odpowiedzialny za wiele rzeczy, co bardzo lubiłem. Nieraz brakuje mi osób, które zdecydowały się na zakończenie jazdy lub działaczy. Jestem taką osobą, że raczej u ludzi pamiętam te dobre momenty z nimi spędzone, a nie te gorsze. Teraz trzeba się skupić na teraźniejszości i na pewno być wdzięcznym ludziom, którzy rozwijają klub i poświęcają swój wolny czas.

Czy Mikołaj Zieleziński na speedrowerowych torach będzie również za 10 lat?
Trudno powiedzieć. Co roku mówię sobie, że to będzie to ostatni rok, ponieważ nie mam do tego sportu w ogóle predyspozycji, a potem i tak zostaje. Chciałbym za te 10 lat dalej być w środowisku, ale na pewno już nie jako zawodnik. Potem może wrócę jako weteran (śmiech).

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w nadchodzącym sezonie.
Dziękuje bardzo. Również życzę wszystkim zawodnikom satysfakcji po każdym biegu i jak najmniejsze ilości upadków. Do zobaczenia na zawodach. Pozdrawiam.